Wreszcie udało mi się skończyć parę prac,
które od jakiegoś czasu miałam na warsztacie.
Niedawne odkrycie alergii u Hani
m.in. na farby i lakiery nie pozwoliło mi pracować w domu.
Do wczoraj, kiedy nie wytrzymałam i pędzle poszły w ruch.
Mam nadzieję, że nie odbije się to
na zdrowiu mojego dziecka...
Następne dekupażki będą już powstawały na wolnym powietrzu,
gdy tylko nadejdzie prawdziwa wiosna.
A będzie to za kilka dni!!
To taka moja przepowiednia ;)
A dziś bielona szkatułka zrobiona
na firmowe pożegnanie pewnej Pani

Pozdrawiam cieplutko i życzę udanego dnia :)